sobota, 12 maja 2018

Suszarka na etacie


      Płaczące dziecko – każdy rodzic wie, jaki to ból. A do tego dziecko, które nie da się uśpić, samo nie wie czego chce, wszystko jest źle – ciężko patrzeć, jak się męczy, a nie ma pomysłu jak pomóc. I tu przychodzi nam, strudzonym mamom i tatom, wynalazek wszech czasów – do momentu przyjścia na świat Młodego traktowany jako element damskiej toaletki. Proszę Państwa SUSZARKA. Hit hitów w opiece nad Maleństwem, nieodzowna pomoc. O cudownym działaniu szumów dowiedzieliśmy się na zajęciach w szkole rodzenia, na które ochoczo zapisaliśmy się, jak tylko dowiedzieliśmy się o Maleństwu. Początkowo używaliśmy odkurzacza, ale dziecina nasza z czasem zaczęła tolerować go tylko gdy mama sprząta. Poza tym zajmuje jednak sporo miejsca w sypialni, a mała suszareczka leży sobie na komodzie i nikomu nie przeszkadza i w dowolnym momencie gotowa przyjść na pomoc.


      Dziecko ma już niemal 8 miesięcy, a w dalszym ciągu nie uśnie bez suszenia. Spalił się nam mniejszy bieg, więc buczy na najwyższych obrotach powodując efekt 2w1 – uspokaja Młodego i nagrzewa sypialnię. Więc do zestawu potrzebne jest otwarte okno lub wentylator. Ale mając do wyboru płaczące i niedające się uśpić dziecko albo ciepło w pokoju – wybieramy ciepło :)
      Cieszy nas wyrozumiałość rodziny na sposób usypiania naszego Potomka. Zawsze, kiedy kogoś odwiedzamy, chętnie dzielą się suszarką – bo swojej nie wozimy. To miłe, że starają się wesprzeć młodych rodziców w walce o sen dziecka.
      Kiedy byłam jeszcze uczennicą LO, wybraliśmy się na klasową wycieczkę do muzeum. Jednym z obrazów, jaki prezentowano było ogromne płótno z przyczepioną na środku puszką aluminiową. Ja powiesiłabym suszarkę, żeby każdy wiedział, jakie to cudowne urządzenie ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam :)