piątek, 29 czerwca 2018

Prosta codzienność

Banalna sytuacja. Pytam męża, czy chce kawę, bo idę sobie zrobić.
-Którą - pyta.
-Trzecia.
-Proszę, nie pij dużo kawy.

Kilka prostych słów, a czuję jak bardzo się o mnie troszczy. Niby nic znaczącego się nie wydarzyło, a czuję się bardzo dobrze. Takie proste, nie znaczące pozornie słowa czy gesty budują małżeństwo. Dzięki nim jest fajnie każdego dnia, przez cały rok, a nie tylko w rocznicę czy na urlopie. 

Inna sytuacja, jeszcze w ciąży. Oboje chodziliśmy do pracy, mąż na dwie zmiany, więc co drugi tydzień się mijaliśmy. Kiedy wracałam do domu na stole stał gotowy talerz, na kuchence gotowy obiad do podgrzania, a w zamrażarce lody. Kiedy wracał do domu, już spałam, więc robiłam to samo - na stole zostawiałam gotowy talerz i sztućce, na kuchence kolację do odgrzania, tylko lodów już nie było ;) 



Takich przykładów jest multum. Każdego dnia coś miłego się dzieje, jakiś prosty gest, zrobienie herbaty, podanie obiadu. To są proste rzeczy, a warto je zauważać. Udane małżeństwo to praca każdego dnia. To jak na tę pracę spojrzymy zależy od nas. Czy będziemy narzekać, że znowu mu ugotowałam, znowu musiałam zrobić pranie, czy wręcz przeciwnie - będziemy się cieszyć, że możemy sobie na wzajem ułatwić życie. Wiem, że mój mąż wyprałby swoje rzeczy, jeśli ja bym tego nie zrobiła (wiele razy tak robi, jeśli się nazbiera i nie jest to problem, nawet moje dorzuci do pralki ;) ), ale ja chcę ułatwić mu życie, skoro mogę, mam siłę i czas. Często kanapki do pracy robi sobie sam, ale jeśli mam możliwość, to chcę mu je zrobić, żeby było mu zwyczajnie miło. 
Myślę, że małżeństwo to dawanie siebie sobie nawzajem - w każdym aspekcie. Swojego czasu, energii, zaangażowania dla współmałżonka. I jeszcze czerpanie z tego radości, bo mnie cieszy, że mogę coś przygotować dla męża, zadbać o niego.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam :)